Header photo Trigger

BOGDANY WIELKIE

Zabytkowy dworek w Bogdanach Wielkich – od końca XIX wieku do roku 1939 i ponownie od 1996 do dzisiaj – własność rodziny Kłoczowskich. Zbudowany ok. 1890 roku dla Kazimiery Rykowskiej herbu Doliwa, która w 1895 roku poślubiła Józefa Kłoczowskiego herbu Rawicz. Miejsce urodzin Eugeniusza Kłoczowskiego oraz jego syna – Jerzego Kłoczowskiego (1924-2017) – wybitnego polskiego historyka, profesora KUL, wieloletniego przewodniczącego Polskiego Komitetu UNESCO i Kawalera Orderu Orła Białego. Dziś we dworku mieszka oraz opiekuje się zabytkowym parkiem syn Jerzego – Jan Maria Kłoczowski, tłumacz literatury francuskiej, poeta i eseista, prezes rodzinnego Stowarzyszenia „Dwór i park w Bogdanach Wielkich”.

 

Ażurowy tympanon u szczytu ganku, a w nim – wycięte w świerkowym drewnie dwie litery: KR. To inicjały Kazimiery Rykowskiej. Mojej prababki ze strony ojca, czyli – jak mówiło się dawniej – po mieczu. Kobiety wielu talentów i zalet, której duch towarzyszy mi stale, od kiedy zamieszkałem w zbudowanym dla niej rodzinnym dworku w Bogdanach Wielkich, na północnych rubieżach Mazowsza, nieopodal przedwojennej granicy z Prusami, kilka kilometrów na zachód od Chorzel.

Urodzona w Krzynowłodze Wielkiej, wychowana w Warszawie, grała na fortepianie, uczyła chłopskie dzieci, malowała i rysowała, znała francuski, niemiecki i angielski, pisała wiersze. Była matką mego dziadka Eugeniusza Kłoczowskiego i babką mego ojca Jerzego. Obaj urodzili się tutaj, w tym ceglanym dworku, który od kilku lat jest także i moim adresem. I kiedy patrzę na dwustuletnie jesiony w otaczającym go parku, kiedy słyszę o zmierzchu nawoływania puchaczy i sadzę czerwone róże przy ganku, mam poczucie, że cała trójka nadal tu jest, choć przecież nie dotknę ich ręki, nie napiję się z nimi herbaty, nie dowiem się, co myślą o świecie, który zamienili na inny.

fragment wstępu do książki Jana Marii Kłoczowskiego pt. Pani na Bogdanach. Opowieść o Kazimierze Kłoczowskiej (Bibliotek Więzi, Warszawa 2021).